Wera, tylko już się nie bój, dobrze?

/ 4 komentarzy

Wera, tylko już się nie bój, dobrze? - jeździeckie, koni, zdjęcia, opinie

Dziś, czyli 24 lutego 2012 roku, przeżyłam niezwykłą rzecz. Wera przestała już bać się galopowania na ujeżdżalni! Ale może od początku...
Rano czułam się trochę senna, trochę smutna, co było winą pogody. Do Jaksic jechałam z siostrą, Zosią, autobusem. Siostra od razu zauważyła mój markotny humor i próbowała mnie pocieszyć opowiastkami albo zwyczajną rozmową, co trochę pozwoliło mi zapomnieć o tej nudnej dżdżystej pogodzie.
Dojechałyśmy do ośrodka, przebrałyśmy się i zaczęłyśmy sprzątać boksy. W czasie, gdy my sprzątałyśmy, dojechały Benia i Kasia (pracownice, o których wspomniałam we wcześniejszych wpisach).
Pani Magda poinformowała nas wcześniej, że możemy sobie pojeździć dłużej bo zaczynamy zajęcia o 15:30. To ja już sobie pomyślałam, czy pojeździć na oklep czy w siodle. Podjęłam decyzję, że na oklep. Wsiadłam na Werę (dla pamiętających moje dołączenie się do postu: Wera już stoi spokojnie), a Zosia wsiadła na Tokaja. Nagle Zosia mówi:
-Kurczę, mam zakwasy, nie chce mi się na oklep. Idę po siodło.
-Ja wolę na oklep- odpowiedziałam, a Zosia poszła po siodło.
Zaczęłam kłusować na oklep i nagle mówię sobie: Jest przecież dużo czasu, też idę po siodło. Włożyłam siodło na Werę i gdy ją odpinałam od uwiązu powiedziałam szeptem do niej:
-Wera, tylko już się nie bój, dobrze?
I wsiadłam. Najpierw był spokojny stęp, później żywszy stęp i kłus. Zosia zaczęła już do Tokaja krzyczeć galop. Ale Tokaj, jak to Tokaj, nie zagalopuje kiedy mu się nie chce. Kasia mówi:
-Tokaj żyje w swoim świecie i nie zagalopuje.
A mnie nagle weszło do głowy, a może Wera da radę? Ale przecież ona boi się galopować w zamkniętej przestrzeni (zaczęły mną targać sprzeczne uczucia). A co tam!
-Galop.- powiedziałam i poczułam się dziwnie. Poczułam jak Wera zaczęła walczyć sama z sobą, dodałam palcat, i jest! Udało jej się! Do tej pory mam ochotę krzyczeć z radości! Serce mi przyspiesza jak o tym piszę (przepraszam za zbytnie wylewanie uczuć, ale to jest coś naprawdę cudownego, gdy koń który nie chciał za żadne skarby galopować w ujeżdżalni nagle się zmienia).
Zosia powiedziała do Kasi, żeby weszła na Tokaja, może pod nią zagalopuje. Kasia wsiadła i zaczęła zmuszać Tokaja do galopu, Tokaj zaczął strzelać baranki, ale parę skoków galopu było, co trzeba mu przyznać :). Jechałyśmy w prawą stronę, zmieniłyśmy kierunek. No i tu zaczęło się coś dziwnego, ponieważ jest takie jedno miejsce obok drzwi ujeżdżali, gdzie ciągle konie tam się potykają przy galopie, od zawsze. Kasia jechała przede mną, zmusiła Tokaja do galopu, Tokaj potknął się, ale na szczęście udało mu się wstać, a Kasi utrzymać w siodle. Przyszedł czas na mnie, przeszłam to miejsce kłusem, przejechałam kółko i mówię galop. Trafiłam w to feralne miejsce. Wera potknęła się, wstała a ja utrzymałam się w siodle. Bena i Zosia zaczęły już wołać:
-Aga, Aga!- a Aga przeszła do kłusa z uśmiechem na twarzy :) i stanęła. Benia krzyknęła:
-Aga! Utrzymałaś się!
-No, wiem!- odpowiedziałam.
Mam nadzieję, że Was nie znudziłam. A na dokładkę maci tu jedno zdjęcie Wery i moje, z poprzedniego dnia :)


 

4.5
Oceń
(2 głosów)

 

Galopuje.pl poleca

 

Wera, tylko już się nie bój, dobrze? - opinie i komentarze

excaliburexcalibur (2012-03-01 11:08)
0
Cześć Aguś!Fajnie,zawsze to krok do przodu. Cieszę się za Was obie! Aż serce rośnie!P.S. Fajnie piszesz, "gładko" i przyjemnie się czyta.
kasia-dworakowskasia-dworakows (2012-03-03 19:19)
0
Bardzo fajnie napisany artykuł, przyjemnie się czytało :)
madzialena20madzialena20 (2012-03-10 21:03)
0
Fajnie, fajnie... Super że posuwacie się do przodu. ;) P.S. Koniecznie musicie zrobić coś z tym podłożem przy wejsciu, żeby kiedyś coś przykrego się nie wydarzyło. ;]
bubabuba (2012-03-19 16:18)
0
Mi też miło się czytało:) I cieszę się razem z wami;)

skomentuj ten artykuł