Wakacje w siodle Runowo 2012

/ 5 komentarzy / 26 zdjęć

Wakacje w siodle Runowo 2012 - jeździecki, konny, zdjęcia, opinie

Tegoroczne wakacje spędziłam w bardzo przyjemny sposób. Głównie dzięki wyjazdowi na obóz jeździecki w Runowie, który wygrałam w konkursie portalu galopuje.pl. Właśnie ten obóz chcę dziś opisać.

Ponieważ mieszkam na Śląsku a Runowo jest na Pomorzu, zdecydowałam się na podróż pociągiem. W czwartek o godzinie 11.15 w Katowicach wsiadłam do pociągu. Mieliśmy zarezerwowany przedział i przemiłą panią konwojentkę- p.Justynę, która opiekowała się nami przez całą drogę. W pociągu poznałam Kingę, Karolinę i Agatę z obozu jeździeckiego i Łukasza, Jaśka, Wojtka i Olę z „Adrenalina Team”. Mimo iż podróż była długa, nie nudziliśmy się. Graliśmy w karty, rozmawialiśmy i śmialiśmy się z wielu rzeczy. Wymyśliliśmy nawet, że kiedy dojedziemy do Runowa wyjdziemy z busa w czarnych bluzach i w okularach. Tak też zrobiliśmy, niestety była już północ i wszyscy uczestnicy obozu spali a przywitał nas kierownik kolonii i wychowawca p.Patryk. Zjedliśmy szybko kolacje i udaliśmy się do przydzielonych nam pokoi. W moim pokoju (nr.13) dziewczyny jeszcze nie spały, ale było zgaszone światło. Weszłam, przywitałam się, szybko poszłam się umyć i położyłam się do łóżka, które rozścielałam po ciemku żeby nie przeszkadzać współlokatorkom. Pamiętam, że szybko zasnęłam i że pościel miała przyjemny zapach.

10.08.12r. Piątek
Pobudka była o 7.00. Każdy wychowawca przechodził przez pokoje w których mieszkali jego podopieczni i budził ich. O 7.30 była zbiórka na karmienie dla chętnych. Nie poszłam, ponieważ postanowiłam się rozpakować i zapoznać z dziewczynami. Towarzystwo trafiło mi się bardzo fajne i po części także dzięki Klaudii, Patrycji, Karolinie i Marcie tak dobrze bawiłam się na obozie.
Śniadanie było o 8.00, najczęściej na śniadanie był chleb, bułki, ser, szynka, pomidory, ogórki, dżem/czekolada, chrupki z mlekiem, kakao, herbata. Po śniadaniu były jazdy grupy początkującej i przydzielanie do grup osób które dojechały pociągiem. Pokazałam brązową odznakę jeździecką i przydzielono mnie do grupy zaawansowanej. Oprowadzaliśmy początkujących przez 45min na ujeżdżalni. Prowadziłam wałacha Fasona a mała dziewczynka która na nim siedziała, wykonywała polecenia instruktora, później ja miałam przerwę a ona jeździła na lonży. Po oprowadzaniu poszliśmy zwiedzać okolice spacerem, a grupa początkująca druga miała jazdy i oprowadzali ich średniozaawansowani. Po powrocie ze spaceru była chwila, aby przebrać się w strój do jazdy i grupa zaawansowana miała zbiórkę. Nasze jazdy odbywały się w zastępach. Były 2 duże ujeżdżalnie wysypane piaskiem i na każdej z nich od 6 do 12 koni. Instruktorami byli: p.Hania, p.Ewa, p.Krzyś. Pierwszą jazdę na Fasonie miałam z p.Krzysiem. Jeździliśmy w zastępie, galopowaliśmy ze dwa okrążenia w lewo i 2 w prawo. Po jeździe jechaliśmy wierzchem do stajni, rozsiodłaliśmy konie, umyliśmy im nogi i wędzidła i poszliśmy na obiad. Po obiedzie była siesta od 14 do 15, wtedy wychowawcy oddawali nam telefony i o 15 znów je zabierali. Po sieście poszliśmy na spacer do lasu oprowadzać początkujących. Później były zajęcia plastyczne z p.Patrykiem, czyli rysowanie twarzy.

Kolacja była o 18 a po niej dyskoteka z Adrenalina Team. Cisza nocna była o 22 i do tego czasu trzeba było się wykąpać. Niektóre pokoje miały łazienki, a mój i kilka innych korzystało z łazienki na korytarzu.

11.08.12r. Sobota
Większość dni miała podobny schemat, będę opisywać ciekawe zdarzenia i jazdy, które były zawsze najważniejszą częścią dnia ;)
Na pierwszej jeździe dosiadałam gniadej Fantazji. Jeździłam na 1 ujeżdżalni z p.Hanią. Nasza grupa ćwiczyła skoki na niewielkich wysokościach. Fantazja ma 4 lata, jest gniada, jej matką jest zimnokrwista Fiona, mimo troszeczkę masywniejszej budowy od innych koni Fantazja świetnie sobie radzi na skokach, reaguje na pomoce i jest bardzo ambitna. Niestety zdarzały się przypadki, że nie pewnych jeźdźców lubiła 'wozić'. Mnie jak najbardziej odpowiadała :) Po jeździe p.Hania zapytała czy chcę spróbować jeździc na Santorinim, 3 letnim wałachu. Zgodziłam się i na drugim treningu na nim jeździłam. Przed jazdą byliśmy w wiejskim sklepiku po jakieś napoje i słodycze. Santos bardzo mi się spodobał, szczególnie z wyglądu. Jazda na nim była jak na kazdym innym młodym koniu wymagająca więcej skupienia, delikatności i wyczucia. Kiedy na nim jeździłam przypomniała mi się Glamour, tylko że ona była bardzo 'do przodu', a Santo 'do pchania'. Ponieważ Santos nie chodził w innych grupach, odprowadziłam go do stajni z dziewczynami, które pomagały w stajni.
Siodła które trafiły mi się na jazdę, były bardzo wygodne. Głównie Stubbeny, stare ale dobre i syntetyki. Fason i Santos mieli akurat nowiutkiego Stubbena Siegfrieda.
Po kolacji na terenie ośrodka pod wiatą była msza niedzielna.

12.08.12r. Niedziela
Po śniadaniu wszystkie obozy znajdujące się na terenie Pałacu pod bocianim gniazdem brały udział w olimpiadzie sportowej.
Każdy dostał karteczkę z wymienionymi dyscyplinami: rzut kostką, rzuty do tarczy, skoki na skakance, rzuty do kosza, tor przeszkód na czas, skok w dal z miejsca, hula-hop i odbijanie piłeczką tenisową. Po obiedzie oprowadzaliśmy początkujących i poszliśmy nad jezioro, ale bylo zimno i tylko jedna osoba się kąpała. Po kolacji mieliśmy jazdy, jeździłam na Santorinim z p.Krzyśkiem. Ćwiczyliśmy przejazdy przez drążki. Wieczorem oglądaliśmy film.

13.08.12r. Poniedziałek
Dzień przebiegał wg. klasycznego planu. Przed jazdami mieliśmy zabawy przed pałacem. Na jeździe miałam kasztanowego Bacardiego i prowadziłam zastęp (jak z resztą bardzo często). Tym razem jeździłam z p.Ewą i znów ćwiczyliśmy drążki, na placu było 8koni. Wyjątkowo prędko bo o 15 poszliśmy do stajni. Mogliśmy wybierać konie, więc wzięłam Fantazję. Jeździłam z p.Krzysiem i dostałam pochwałę za samokontrolę nad zmianą nogi w kłusie anglezowanym (jakby to było coś bardzo trudnego i nie oczywistego). Wieczorem wszyscy bardzo dobrze się bawili na karaoke ;D

14.08.12r. Wtorek
Rano znów oprowadzaliśmy początkujących. Dostałam klacz Zuzię, która gryzie. Jeździłam na Fasonie, jak pierwszego dnia, tym razem z p.Hanią :) Po obiedzie poszliśmy na spacer do lasu z początkującymi, znowu trafiła mi się Zuzia.
Po jazdach dla chętnych udostępniona była ścianka wspinaczkowa. Przed pójściem spać byliśmy na ognisku z adrenaliną.

15.08.12r. Środa
Coraz więcej początkujących jeździło samodzielnie, więc tylko pomagaliśmy im wyczyścić i osiodłać konie. Przed moją jazdą mieliśmy warsztaty z wydobycia dźwięku. Przed obiadem jeździłam na zimnkorwistej Fionie. Jazda podobała mi się, musiałam jeszcze bardziej wysilć łydki. Gdy siesta sie skończyła poszliśmy do małpiego gaju na gry i zabawy. Oprowadzaliśmy początkujących po lesie, miałam Zuzię, która mnie ugryzła.
Nasza jazda była po kolacji o 20. Dostałam siwą Cyrankę, którą bardzo polubiłam, ponieważ jest delikatna, reaguje na pomoce i sama idzie do przodu.

16.08.12r. Czwartek
Rano osiodłaliśmy konie początkującym i póniej jeździliśmy. Dostałam Fantastego, bo ostatnio woził początkujących. Też fajnie mi się na nim jeździło, ładnie się zbierał. Po obiedzie zaczęły się przygotowania do Festiwalu Kolorów. Nasza grupa wylosowała czerwony. Wszyscy musieli się ubrać na czerwono i jako grupa wymyśliliśmy piosenkę związaną z kolorem. wieczorem przy ognisku każda grupa prezentowala swój kolor. Wyprosiliśmy jeszcze wieczorną dyskotekę :)

17.09.12r. Piątek
Pobudkę mieliśmy wcześniej- o 6.30 i po śniadaniu wyjechaliśmy dwoma autokarami do Łeby. na miejscu byliśmy ok. 9.30, dostaliśmy 2h czasu wolnego. Po zbiórce poszliśmy razem na plażę. Na plaży bylo dużo ludzi, ale nam i tak się podobało. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Biedronki na zakupy.

18.08.12r. Sobota
Jeździłam na Fali, bo dawno nie chodziła w zaawansowanej grupie. Przy zagalopowaniu próbowała brykać i coś kąbinować, ale było dobrze. Fala jest rasistką, ponieważ atakuje w szczególności siwe i srokate konie. Nie toleruje też swojego syna Figaro. W zastępie musi chodzić na koniu i w dużym odstępie od reszty koni. Gdy czekaliśmy w kolecje na myjkę Fiona kopnęła Milkę i Milka była kulawa. Po obiedzie jeździli początkujący i średnizaawansowani.
O 21 wyszliśmy na podchody, byłam w grupie uciekających. Bardzo dobrze się bawiliśmy i wróciliśmy o 23 całą drogę śpiewając. Po drodze mijaliśmy drugą stajnię w Runowie.

19.08.12r. Niedziela
Nasza jazda była po śniadaniu, jeździłam na Cyrnce z p.Ewa. Skakaliśmy miniaturowego krzyżaczka, którego konie traktowały jak drąg. Po naszych jazdach oprowadzaliśmy kilka osób które jeszcze nie jeździły same. Przed obiadem graliśmy w 'Familiadę'. Jazda była o 19.50, jeździłam na Fany, tym razem miałyśmy 4 osobową grupę, bo kilka osób ćwiczyło do brązowej odznaki.

20.08.12r. Poniedziałek
Rano odbył się egzamin na brązową odznakę jeździecką. Komisja była bardzo pobłażliwa, wszyscy zdali ujeżdżenie. Kiedy ktoś galopował w czworoboku na złą nogę, sędziowie po przejeździe prosili go o pokazanie galopu z lewej, lub prawej nogi i zaliczali ujeżdżenie. W skokach było podobnie, ktoś lądował na złą nogę, jechał ze złej i ze złej skakał, ale i tak zdał, bo mógł pokazać galop po przejeździe. Sędziowie mówili błędy i to dość poważne i powtarzające się a egzamin i tak był zaliczany. Nie ukrywam, że czuję sie nieco poirytowana widząc na jakim poziomie byli tamci jeźdźcy a jak u mnie na egzaminie było ciężko. Tam o narożniakch nikt nie pamiętał a u nas narożnik, dobra noga w galopie, w kłusie anglezowanym, prawidłowy dosiad i rysunek były podstawami. To i tak niewiele, wiadomo brąz to podsatwy, ale jeśli polskie jeździectwo ma być 'na poziomie' takie rzeczy absolutnie nie powinny mieć miejsca. Ale cuż krąży opinia, że odznaka na obozie jest o wiele łatwiejsza niż zdawana normalnie i po to te egzaminy są organizowane. Skoków nie zdały 2 osoby, jedna upadek, druga 2 wyłamania. Teorię oblała jedna, która zaliczyła ujeżdżenie i skoki. To jest moja własna opinia, teraz sama pojadę na obóz jeździecki i poprawię srebro jeśli to takie proste, szkoda że w Runowie nie mogłam.

Nasza grupa miała jazdę o 19.45. Znowu miałam Cyrankę i jeździłam z p.Hanią. Mieliśmy skoki, rozprężaliśmy się na krzyżaku z kłusa. Dziewczyna, która spadła na egzaminie bała się skakac, żeby przezwyciężyła strach p.Hania poprosiła mnie żebym jechała przed nią na Cyrance. To była moja najlepsza jazda na tym obozie. Cyranka nie skakała, tylko latała. Tempo w jakim pokonywałyśmy parkur było zaskakujaco szybkie. Miałam wrażenie że zamiast skoczyć, wpadniemy w przeszkodę, ze nie zdążę ocenić kiedy mamy się wybić. Na szczęście Cyranka robiła wszystko sama, najazdy zawsze wychodziły, sama znajdowała miejsce naskoku. Starałam sie siedzieć trochę w tył szczególnie w zakrętach i nie przeszkadzać jej, była łatwa w prowadzeniu, nie spływała i nie stawała przed przeszkodami, trzeba było tylko się utrzymać. Skakałyśmy tak długo, aż Kasia przestała się bać, czyli ok.3 parcoury na brąz. Po kilku skokach opanowałam tempo między przeszkodami, ale bezpośrednio przed przeszkodą siwa dostawała turbo przyspieszenia. Poza szybkością przejazdu klacz skakała z dużym zapasem. Prawie jak latanie :)
Wszystkim podobały się moje skoki ;D
Wieczorem po kolacji poszliśmy do baru na frytki. Bar był przy drodze i jedliśmy frytki. Wracając jak zwykle śpiewaliśmy.

13.08.12r. Wtorek
O 9 rano pojechaliśmy w teren na 1,5godziny. Jechałam na Fantazji. Skakaliśmy przez kłody w lesie i galopowaliśmy. Czasem bywało tak, że ktoś nie wyrobił i wpadł z koniem do lasu. Nikt nie spadł, wszyscy zadowoleni i pełni wrażeń wrócili do stajni. Oprowadzaliśmy jeszcze początkujących na spacer do lasu a przed kolacją mieliśmy pokaz koni. Każda grupka miała przydzielonego konia, którego miała jak najładniej wystroić. Ja dostałam do grupy 2 małe dziewczynki z początkującej i Kalahari. Zaplotłam jej koreczki a dziewczyny ją wyczyściły, niestety na nic więcej nie starczyło nam czasu.
Po kolacji odbył się apel na zakończenie obozu, wszystkim zostały wręczone odznaki Jeżdżę Konno. Długo nie spaliśmy, bo wszyscy się ze sobą żegnali.
W środę wstałam o 3 i wyruszyliśmy busem na stację kolejową, wsiedliśmy do pociągu i odjechaliśmy...

Podsumowując:
*konie w Runowie są różne, od bardzo spokojnych i łatwych do jazdy do nieco trudniejszych dla bardziej doświadcznych jeźdźców
*początkujący jeźdźcy są uczeni od podstaw podczas oprowadzania, jazdy na lonży i później jazdy samodzielnej, w miarę czynionych postępów
*jak już pisałam brązową odznakę można łatwo zdać
*instruktorka p.Hania ma świetne podejście do koni, bardzo o nie dba, nie pozwala żeby któremuś z nich coś złego się stało, potrafi nawet krzyknąć na osobę, która notorycznie szarpie, lub kopie konia. Posiada dużą wiedzę i potrafi ją przekazać.
*poza jazdami są organizowane różne zajęcia, nikomu nie będzie się nudziło
*jedzenie jest smaczne i zawsze można iść po dokładkę

Dla mnie pobyt w Runowie był wspaniałą okazją do odpoczynku, poprawiłam kilka błędów wynikających z jazdy bez trenera, niestety niczego nowego się nie nauczyłam. Obóz polecam przede wszystkim początkującym i tym nie pewnym swych umiejętności. Podstawy są bardzo rzetelnie wpajane. Jest to też obóz dla osób, które chcą odpocząć w towarzystwie koni, pojeździć dla przyjemności, lub zdać brąz. Sama miejscowość jest bardzo malownicza i dlatego też warto odwiedzić Runowo.

Jeśli macie jakieś pytania, chcielibyście uzyskać więcej informacji, piszcie w komentarzach, lub na PW, chętnie odpowiem ;)

Serdecznie pozdrawiam wszystkich użytkowników galopuje.pl i zapraszam do brania udziału we wszystkich konkursach, które są organizowane. Przekonajcie się sami, że naprawdę warto!


 

5
Oceń
(6 głosów)

 

Galopuje.pl poleca

 

Wakacje w siodle Runowo 2012 - opinie i komentarze

julkajulka (2012-09-10 12:17)
0
Nigdy nie byłam w Runowie, ba nawet nie byłam na żadnym obozie letnim, ale po Twojej relacji chętnie się wybiorę ; ) Fajny wpis z przydatnymi informacjami. Zostawiam piątkę, bo zasłużyłaś :)
Julia KoniaraJulia Koniara (2012-09-30 08:19)
0
Bardzo ciekawy wpis, ja szczerze mówiąc zastanawiałam się nad Runowem, ale jednak stwierdziłam, że to za daleko :/ Fajna relacja, daję 5 :)
Koniara93Koniara93 (2013-01-05 16:19)
0
piątaszek dla cb
funia15302funia15302 (2013-02-05 16:32)
0
Bardzo mi się podoba, zachęciłaś mnie do tego obozu, strasznie się wahałam, ale dzięki tobie wiem :D . A no i oczywiście 5 :D
SomeoneSomeone (2013-12-11 16:12)
0
Nie wiesz może czy tam uczą skakać? :<

skomentuj ten artykuł