SK Studniewski w Gutowie moja opinia na temat obozu

/ 15 komentarzy

W tym roku byłam pierwszy raz na obozie konnym wraz z moją przyjaciółką. Nasz wybór padł na SK Studniewski w Gutowie niedaleko Ostrowa Wlkp. Przyjechałyśmy nieco przed czasem, więc musiałyśmy trochę poczekać przed ramą, aż zaczną wpuszczać. Gromadziło się coraz więcej ludzi. Wreszcie otworzyli... Pokierowali nas do "recepcji" (później stała się ona stołówką). Wchodziłam po schodach, aż weszłam do owej sali. Pierwsza myśl? "Wow, sporo pucharów tu mają :O". Został nam przydzielony pokój 4 osobowy. Na początku nie byłam za bardzo zadowolona. Pomieszczenie było małe i pełne much (niby nic dziwnego, w końcu to stadnina). Zapoznałyśmy się również ze współlokatorkami. Okazały się bardzo fajne i pod koniec obozu aż ciężko było nam się rozstać, ale o tym potem. Udałyśmy się na "obchód" stadniny, czyli gdzie, co i jak. Koni za bardzo nie miałyśmy okazji poznać, gdyż większość była na pastwisku. Stajnia sprawiała wrażenie ładnej i czystej. Ogólne wrażenie takie sobie. Najgorsza była ta niewiadoma, bo przez kilka godzin nie wiedziałyśmy co ze sobą zrobić (trzeba było czekać kilka godzin na wszystkich) . Czas był raczej mało zorganizowany... Raczej? W sumie na pewno.

Udałyśmy się coś zjeść do restauracji na terenie stadniny. Żarcie dobre, więc będziemy mogły się "dożywiać" w razie niedobrego jedzenia (mają puszne naleśniki xD). W końcu nadszedł czas na zapoznanie się (w tym czasie moi rodzice udali się na wycieczkę, a w drodze powrotnej kupili mi trochę żarcia, klapki na muchy oraz lepy :D). Wszyscy zgromadzili się przez pałacykiem i po kolei zaczęli się przedstawiać i mówić ile jeżdżą. Pani Daria i Pani Kasia okazały się bardzo miłe i zabawne. Później mieliśmy z godzinę na przygotowanie się do jazdy. Zgromadziliśmy się wszyscy tym razem przed lonżownikiem. Jazdę "próbną" odbyli wszyscy na Silverze. Muszę przyznać, że miałam niezłego stresa, bo chciałam wypaść jak najlepiej. Dostałam się do grupy średnio-zaawansowanej i byłam z tego zadowolona. Później była kolacja, a po kolacji przydzielanie koni i ogólne mówienie co i jak. Co prawda na drzwiach do pokoju był wywieszony plan dnia, ale i tak w ogóle nie pasował do planu dnia "Gutowicza" :) Przydzielono mi konia o imieniu Darko. Był to kasztanek o dość dużym wzroście. Od razu poszłam go zobaczyć. Bardzo mi się spodobał, ale w boskie miał jedną wadę - tkał, co było dość denerwujące. Miałam w wtedy okazję pooglądać również inne konie. Niektóre miały nieco rozwalone kłęby, ale codziennie były spryskiwane czymś, a te w najgorszym stanie wykluczane z jazdy. Co prawda ceremonia dociąganie popręgów była codziennie taka sama (po założeniu siodła, przed wyjściem ze stajni, po wejściu na plac, po wejściu na konia oraz po stepie) to sądzie, że było to spowodowane nie za dobrym dopasowaniem siodła, bo stajnia cierpiała na brak siodeł na każdego konia, więc nie zawsze siodło idealnie leżało po mimo poduszki. Razem z dziewczynami z pokoju zapoznałyśmy się na dobre i poszłyśmy spać dopiero o po 2 w nocy. Niby cisza nocna jest od 23, ale nikt się tego nie trzyma. Panie tylko przechodzą po pokojach sprawdzając czy wszyscy są i mówiąc "Dobranoc". To czy idziemy spać, czy nie ją nie obchodziło. Jak dla mnie bomba :)

Następnego dnia wstałam o 6.00 i byłam bardzo, ale to bardzo padnięta. Mój organizm przeszedł istny szok i tortury. Ale w tym momencie pomyślałam "muszę być zwarta i gotowa, przecież czeka mnie pierwsza jazda na Darko. Postawiłam się w siodlarni punktualnie o 7.30. Wzięłam sprzęt i poszłam czyścić konia. O 7.00 wszyscy wyprowadzili swoje konie i poszli za panią na pierwszą jazdę na plac. Darko był bardzo wygodny, a Pani Daria, bo to z nią miałam prowadzone jazdy bardzo wymagająca i miła. Jak dla mnie jazdy były prowadzone świetnie. Wykonywaliśmy dużo ciekawych ćwiczeń i ogólnie fajnie. Darko nieco pędził w galopie, ale było ok. Po jeździe przekazałam konia w ręce drugiej osoby (były dwie zmiany na jednego konia), a potem był czas wolny do śniadania. Po śniadaniu mieli jazdy początkujący z Panią Kasią, a inni w tym czasie mieli wolne aż do obiadu. Dla mnie wypas. Można było robić wszystko, a za razem nic (np. ja byłam po jeździe tak padnięta, że zamiast bawienia się itp. wolałam spać w pokoju ;P). Każdego dnia ktoś miał dyżury w stajni, więc mu się nie nudziło. Było boisko do siatki, ławki bujane, fontanna. Świetnie. Wszystko czego mi brakowało. Co kilka dni, a może i codziennie wieczorem były organizowane różne atrakcje. To ścianka wspinaczkowa na ścianach stajni, to turniej w siatkę, to skrzynki.

Po bodajże 2 dniach zmieniono mi konia (z resztą nie tylko mi, każdemu pozmieniali, taka to już tradycja). Dostałam Lasera i to na nim dojeździłam do końca :) Był wspaniały. Miał przykurcz mięśni, czy coś w tym stylu tak, że na początku jazdy kulał, ale potem śmigał jak rakieta. Nie należał do koni bardzo miękkich, ale był wygodny. Koń w sam raz dla mnie. Na za wyskoki siwek... Marzenie.

Jedną z najlepszych nocy spędzonych w Gutowie były nocne podchody w lesie. Podzieliliśmy się na 2 grupy. Uciekających i szukających. Uciekający wybiegli ok. 22 - 22.30. My o 23. Błąkaliśmy się po lesie i wykonywaliśmy zadania. Było świetnie. Wróciliśmy ok. 2 - 2.30 w nocy. Byłam padnięta. W pamięci został mi również chrzest. Było to tak: Oglądaliśmy film (muszę dodać, że przed filmem były skrzynki). Nagle pani Daria wparowała do sali, że musimy natychmiast posprzątać halę. My na to "Ale Kalku mówiła, że posprzątają"... No trudno, wrobiła nas. Przed drzwiami do hali pani wrobiła nas, że drzwi się zacięły. Zmarznięci wpadliśmy do hali, a tam "Niespodzianka - Chrzest". Kazali nam taplać się w błocie, skakać przez przeszkody, zjeść "zupkę", owies,napić się z wiadra, wyłowić jabłko, myli nas jak konie, na koniec musieliśmy skoczyć na kolana i dłonie z 2 ustawionych jedna na drugiej skrzynek na igły świerka i pokrzywi krzycząc "Jestem dupa, a nie jeździec". To był pamiętny dzień :) Cała umorusana wpadłam do pokoju i czekałam na wolną łazienkę...

Muszę również powiedzieć, że na koniec były zawody w ujeżdżeniu (miał być cross, ale zalało nam plac). Jechaliśmy banalny program L1 i muszę się wam pochwalić zajęłam I miejsce :D Ogólnie jestem bardzo zadowolona z obozu, choć na początku zwątpiłam z niego :) Byli wspaniali ludzie i konie. :) Mam nadzieję, że jeśli chcecie się wybrać na jakiś obóz polecam Gutów :)


 

4.9
Oceń
(12 głosów)

 

Galopuje.pl poleca

 

SK Studniewski w Gutowie moja opinia na temat obozu - opinie i komentarze

NikiGirl19NikiGirl19 (2011-10-06 21:12)
0

Powiem ci, że świetna opinia! Aż chciało się czytać do końca! :)

Brawo, oceniam na 5 :)


P.S.Normalnie aż chciałabym tam pojechac, tyle, że to za daleko :(

A rodzice mnie nie puszczą samą w pociąg =/ Masakra, nie? :P


P.S.2 Serio, świetny artukuł :)

maniokoniomaniokonio (2011-10-30 18:57)
0
Naprawdę świetny opis obozu. Myślę, że w następne wakacje też się wybiorę na jakiś obóz.
Julia KoniaraJulia Koniara (2011-11-15 17:30)
0
Byłam w Gutowie z Olą :) Całkiem fajnie :D
julia-zygulajulia-zygula (2012-04-17 13:58)
0
Fajna opinia d
Temari999Temari999 (2012-04-18 17:44)
0
Świetnie! A ile kosztuje? :)
YionethYioneth (2012-04-22 14:10)
0
Super artykuł ;) A ten chrzest też fajny xD
neferetneferet (2012-05-02 13:54)
0
Świetnie napisana opinia, wciągnęła mnie do końca. Niby dużo tekstu a czyta się fajnie. Może w przyszłym roku się tam wybiorę? Kto wie...
KarmiKarmi (2012-05-08 20:44)
0
Bardzo ciekawy wpis :) Obóz rzeczywiście wydaje się fajny ;)
mia789mia789 (2012-07-31 09:37)
0
Super wpis świetnie się czyta i może w następnym roku też się wybiorę na obóz ;)
DelbanaDelbana (2012-08-26 18:38)
0
W tym roku jak ja byłam był chrzest tragiczny, trzeba było się wysmarować gównem, a ten kto nie chciał to wsadzali mu je do buzi , ale poza tym było super :D
horsenka97horsenka97 (2012-11-29 17:04)
0
Fajny obozik. Najbardziej rozwalił mnie chrzest i tekst : "Jestem dupa, a nie jeździec" XD
Karolciam2001Karolciam2001 (2012-12-28 21:02)
0
a jaki przedział wiekowy???? a tak poza tym to tekścik na 6
hendzihendzi (2013-02-10 14:16)
0
też byłam w Gutowie , w 2011 na pierwszym turnusie Twój opis idealnie oddaje atmosferę tego miejsca, aż wspomnienia wracają :)
rlbrlb (2016-11-30 20:22)
0
Te "duże" wysokości to mniej więcej jakie? Metr, 80? Czy raczej coś w deseń 30-40?
DrachmuskaDrachmuska (2017-08-16 09:17)
0
Świetna opinia, dużo mi pomogła. Dzięki niej wiem trochę więcej czego spodziewać się na obozie. Dzięki!

skomentuj ten artykuł

Gorąca piątka