Emerytura czy eutanazja?

/ 5 komentarzy / 3 zdjęć

Emerytura czy eutanazja? - pomoc, fundacja, ochrona, zdjęcia, opinie


Obecnie rekreacja konna staje się co raz popularniejsza w Polsce. W pobliżu każdego większego miasta można znaleźć przynajmniej kilka stajni, które oferują naukę jazdy konnej czy przejażdżki konne dla jeźdźców o różnym stopniu zaawansowania. W niektórych szkółkach jeździeckich konie pracują bardzo ciężko. Wydawałoby się, że poruszanie się na lonży lub w zastępie, głównie stępem i kłusem, nie jest dla konia wymagające. Jednak praca pod początkującym jeźdźcem, który nie ma równowagi, jest spięty, wykonuje szereg niepotrzebnych ruchów, jest bardzo obciążająca dla zwierzęcia, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. 


Konie rekreacyjne, jeśli są prawidłowo użytkowane, mogą spokojnie pracować przez kilkanaście lat. W praktyce nierzadko jest to krócej, ponieważ z pracy wykluczają je kontuzje lub choroby przewlekłe. Jeźdźcy amatorzy - miłośnicy koni, z radością spędzają czas na końskim grzbiecie, płacąc za godzinę przyjemności od 30 do 70 zł. Czy zastanawiają się, co dzieje się z końmi rekreacyjnymi, które nie mogą już wozić adeptów sztuki jeździeckiej na swoich grzbietach?


Utrzymanie konia w średnim gospodarstwie (20-30 koni) kosztuje ok. 150-200 zł miesięcznie, do tego dochodzą koszty weterynaryjne, które w przypadku koni starszych mogą być niemałe. Co zatem dzieje się z emerytowanymi końmi rekreacyjnymi? Niewiele stajni stać na utrzymywanie koni, które nie są w stanie zarobić na wikt i opierunek. Najczęściej konie rekreacyjne, które nie są już w stanie pracować, sprzedawane są handlarzom. Handlarze koni żyją z kupna i sprzedaży, zatem jeśli nie uda im się szybko i z zyskiem sprzedać konia osobie prywatnej, sprzedają go do rzeźni....


Zgodnie z Art. 2. Ustawy z dnia 29 czerwca 2007 r. o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich. (Dz. U. z 2007 r. Nr 133, poz. 921 z późn. zm.), koń jako zwierzę gospodarskie podlega ubojowi, tak samo jak krowa, świnia czy kura. Polacy jednak nie myślą o koniu jako zwierzęciu do jedzenia, tylko jako o zwierzęciu towarzyszącemu, jakim jest pies czy kot. Obrońcy praw zwierząt od kilku lat walczą o zmianę ustawy, która nadawałaby koniowi status zwierzęcia towarzyszącego. Jak dotąd ich walka nie przyniosła rezultatu. Najbardziej prawdopodobną przyczyną są względy ekonomiczne. 


Polska jest obecnie największym eksporterem koniny do Włoch i Francji. Polscy rolnicy co raz chętniej hodują konie ras zimnokrwistych, ponieważ cena żywca końskiego osiąga trzykrotność ceny np. żywca wieprzowego. W praktyce przebicie na kilogramie mięsa jest jeszcze wyższe. Konie hodowane na mięso bezpośrednio trafiają do rzeźni we Włoszech i Francji. („Koński biznes. Rolnicy zarabiają na hodowli koni rzeźnych”. 2007. www.wiadomosci24.pl) 


W Polsce również funkcjonuje kilka rzeźni dla koni. Informacje uzyskane telefonicznie w jednej z nich, wskazują na to, że konie tam przywożone to głównie konie ras gorącokrwistych lub w typie mieszanym. Czyli nie konie hodowane z myślą o przeznaczeniu na ubój, tylko konie tzw. „niepotrzebne”. W roku 2014 przywieziono do tej rzeźni ok. 10 000 sztuk zwierząt, a cena żywca wahała się w granicach 6-8 zł/kg. Przy średniej wadze konia 500 kg to cena 3-4 tys. zł za sztukę. 


Co zatem powinien zrobić właściciel szkółki jeździeckiej jeśli nie stać go na zapewnienie emerytury zwierzętom, które dla niego pracowały? Może poprosić o pomoc jedną z fundacji działających na rzecz zwierząt. Fundacje zajmują się pozyskiwaniem środków i zapewnieniem opieki końskim emerytom i rencistom. Jednak jak wynikło z rozmowy z Panem Dominikiem Nawą, założycielem Komitetu Pomocy Dla Zwierząt, tego typu zgłoszenia to rzadkość. Próśb o pomoc płynących ze szkółek jeździeckich nie dostają. Najwięcej zgłoszeń wpływa natomiast z terenów wiejskich, gdzie np. gospodarz zmarł, a rodzina nie jest w stanie zaopiekować się zwierzęciem. 


Przykre jest to, że znaczna część właścicieli stajni rekreacyjnych woli uśpić swoje sumienie niż uśpić konia. Sprzedając konia handlarzowi za 2 tys. zł, nie musi myśleć o dalszych losach zwierzęcia, które dla niego zarabiało. Koszt uśpienia konia przez lekarza weterynarii to kwota rzędu 200-300 zł. Do tego trzeba doliczyć koszt utylizacji zwłok. Dla gospodarstw rolnych to kwota ok. 100 zł, a dla osób prywatnych ok. 400 zł. Cena humanitarnej eutanazji nie jest zatem porażająca w stosunku do dochodu jaki przeciętny koń rekreacyjny przynosi swojemu właścicielowi przez kilka lat pracy.


 

5
Oceń
(4 głosów)

 

Galopuje.pl poleca

 

Emerytura czy eutanazja? - opinie i komentarze

beciabecia (2015-10-06 20:38)
0
Niestety takie sytuacje nie są rzadkością. Koń jest traktowany jak przedmiot do zarabiania pieniędzy. Nie mogę pojąć jak człowiek może posunąć się do takiego czynu w stosunku do żywej istoty, która mu ufała, robiła co człowiek kazał, pracował kiedy tylko człowiek tego chciał. Ze zwykłej wdzięczności za to człowiek powinien dać odejść koniu jak przyjedzie na niego czas. Niestety światem rządzi pieniądz i opisana tutaj sprawa w końcu przestanie szokować ludzi. Niestety...
daniel-boguszewdaniel-boguszew (2015-10-13 12:32)
0
Ja sobie nie wyobrażam jak tak można. Myślę, że tacy ludzie oddali by nawet swoich rodziców jakby ktoś im zapłacił konkretne pieniądze...
jasiakasiajasiakasia (2015-10-21 11:17)
0
Tu problem tkwi, nie w tym, że zwierzę trafia do rzeźni. Skoro zjadamy krowy czy świnie to w czym koń ma być lepszy? Jeśli jest chowany z przeznaczeniem na mięso, to ja nie widzę w tym nic złego. Dyskusyjną sprawą jest oddawanie do rzeźni koni użytkowych, które latami były uczone współpracy z człowiekiem i zaufania do niego. A wiadomo w rzeźni zwierzęta nie zawsze są traktowane humanitarnie. Rozumiem, że kogoś może nie stać na zapewnienie zwierzęciu emerytury, od tego są fundacje, a w przypadkach tego wymagających, można zwierzę poprostu uśpić. 
Stadnina Pod LasemStadnina Pod Lasem (2015-10-21 18:48)
0
W naszej stadninie ostatnio żegnaliśmy klacz, która była z nami od momentu założenia, czyli jakieś 17 lat. Przeżyła około 21 (nie znamy dokładnej daty urodzin). Dla wszystkich było oczywiste, że gdy spojrzy ostatni raz w niebo, to na naszym pastwisku. Nigdzie indziej.
UlunguUlungu (2015-12-30 09:41)
0
Co koniowi przychodzi z eutanazji skoro jest to koszt tam, gdzie moze zamienic się w zarobek? Skoro mówimy o usypianiu sumienia, uśpiony koń będzie mniej martwy niż zmielony? Wszystkim którzy tak uważają proponuję przyjrzeć się osobiście jak wygląda ubój a jak uśpienie, by mieć jasność co jest a co nie jest humanitarne. Poza tym, to że handlarz kupi zwierzę nie oznacza że ono pójdzie na ubój, to jakiś durny stereotyp. Pewnie że handlarze sprzedają również na ubój ale o wiele więcej koni do ubicia wychodzi spod ręki hodowców. Wiele takich koni trafia do ludzi którzy po prostu chcą patrzeć na konia skubiącego trawę, a kupionego właśnie za 2-3 tys. No nie wiem czy uśpienie zdolnego do funkcjonowania, ale nie dość silnego już konia to taka humanitarność. Pozostaje jeszcze jedna kwestia. To, że zdecydujemy by śmierć zwierzęcia poszła na marne wcale nie oznacza że mięsa w sklepach pojawi się mniej, a jedynie że zamiast tego konia umrze inny. Zasada jest prosta. Nie musisz - nie krzywdź. Masz okazję zapewnić zwierzęciu lepsze życie - zrób to. Ale szukanie na siłę argumentów dla których śmierć od zastrzyku jest lepsza niż taka na której skorzystają choćby inne zwierzęta konkretnego gospodarza to myślenie dziecinne i niepraktyczne. A choćby dlatego że większość koniarzy wcina mięso ze smakiem w myśl zasady że czego sami nie pogłaskali to może bezimiennie zginąć i nikt za tym rozpaczać nie będzie. A co fundacja i wierne qniarki zrobią ze szkółką lub stadniną ktora oświadczy że pozbywa się emeryta ze stajni i zgłosi to do fundacji to chyba nawet nie trzeba pisać. Nikt nie chce robić sobie problemów i iść pod obstrzal nierozgarniętej dzieciarni. Pewnie że milej jest gdy zwierzę może wypracować emeryturę ale z miłości do koni ma się konie, a szkółek nie otwiera się z żadnej miłości tylko dla zarobku.

skomentuj ten artykuł